Dynia w październiku trafia w wiele miejsc: do przedszkolnych kącików przyrody, na karty pracy, na parapety oraz, rzecz jasna, na talerze. Ma też własne święto, choć nikt nie wie, kto je wymyślił. Sprawdzamy, kiedy jest Dzień Dyni, skąd się wziął i jak wykorzystać tę okazję, by zorganizować w przedszkolu święto (albo nawet cały tygodniowy festiwal!), po którym dzieci wiedzą o dyni coś więcej niż tylko to, że jest pomarańczowa. Na końcu czeka na Ciebie scenariusz zajęć do pobrania.
Przejdź do scenariusza zajęć i kart pracy
Z tego artykułu zapamiętaj:
- Dzień Dyni (National Pumpkin Day) obchodzi się w Stanach Zjednoczonych 26 października. W polskich przedszkolach święto organizuje się w różnych terminach pod koniec października, niekiedy 31 października. W 2026 roku to sobota, więc proponujemy rozciągnąć święto na cały tydzień: od poniedziałku 26 do piątku 30 października.
- Najwcześniejsza wzmianka o tym święcie odnaleziona przez serwis Holiday Insights pochodzi z 1995 roku, ale nie wiadomo, kto wpadł na jego pomysł i z jaką intencją. A to sprawia, że jego sens możecie ustalić sami.
- Botanicznie dynia jest owocem, a dokładniej szczególnym rodzajem jagody. Cukinia, patison i wiele dyń to odmiany tego samego gatunku.
- Ślady uprawy dyni zwyczajnej w Meksyku sięgają około 10 tysięcy lat wstecz. W 2025 roku na Polskę przypadło 35% unijnych zbiorów dyń.
- W tym artykule znajdziesz do pobrania materiał „Dzień Dyni. Przewodnik, który inspiruje” (35 stron: scenariusz zajęć i karty pracy) – z ponad 30 aktywnościami dla dzieci w wieku 2–9 lat.
Co to jest Dzień Dyni i skąd się wziął?
Dzień Dyni to jedno z tych dziwnych świąt, których nikt oficjalnie nie ustanowił – nie wiadomo, dzięki komu i po co trafiło do kalendarzy. Może dlatego, że każda okazja do świętowania jest dobra?
W Stanach Zjednoczonych National Pumpkin Day obchodzi się 26 października. Nie jest to święto państwowe i nie ma dokumentów, które ustanawiałyby je na szczeblu federalnym. Serwis Holiday Insights, który zbiera historie takich dni, przyznaje, że nie udało mu się ustalić pomysłodawcy, a najwcześniejsza odnaleziona przez niego wzmianka pochodzi z 1995 roku. Wygląda więc na typowy amerykański „national day”: najpierw trafił do kalendarzy i mediów, potem do sklepów, gdzie dynia w październiku i tak sprzedaje się sama.
Brak jasno określonych założeń Dnia Dyni to dla przedszkola dobra wiadomość: nikt nie pilnuje wierności idei założyciela, bo… nie znamy pomysłodawcy tych obchodów. Sens tego święta możecie zatem ustalić sami!
W Polsce Dzień Dyni zadomowił się głównie w przedszkolach. Placówki świętują go w różnych terminach pod koniec października, czasem 31 października, czyli w Halloween. Może to być zresztą spokojniejsza alternatywa dla halloweenowych zabaw: dynia zostaje, a wszelkie przerażające elementy zostają pominięte.
Dynia jest też bohaterką wydarzeń organizowanych poza przedszkolami. Wśród takich wydarzeń warto wymienić:
- Dolnośląski Festiwal Dyni w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Wrocławskiego – odbywający się od 2004 roku,
- Dzień Dyni w Ogrodzie Botanicznym PAN w Powsinie (w 2026 roku w dniu 24 października),
- Bania Fest w Krapkowicach – podczas edycji 26 września 2026 roku ustanowiono tam rekord Polski w kategorii najcięższej dyni; rekordowy okaz ważył aż 918 kilogramów!
Kiedy jest Dzień Dyni 2026?
Dzień Dyni 2026 wypada w poniedziałek 26 października – a przynajmniej to data amerykańskiego National Pumpkin Day. Część polskich przedszkoli świętuje 31 października, tyle że… w tym roku to sobota.
Urok święta bez założyciela polega jednak na tym, że jego datę można dość swobodnie przesuwać. W 2026 roku kalendarz sam podsuwa rozwiązanie. Tydzień od poniedziałku 26 do piątku 30 października zaczyna się w amerykański Dzień Dyni i kończy tuż przed Halloween. Pięć dni wystarczy, żeby dynię zważyć, zmierzyć, przekroić, policzyć jej pestki, namalować ją, zrobić z niej rekwizyt teatralny i zjeść. Jak to rozplanować, podpowiadamy niżej, w naszym scenariuszu. A jeśli wolicie świętować tylko przez jeden dzień, możecie wybrać tylko niektóre aktywności – dynia się nie obrazi!
O co chodzi w Dniu Dyni, skoro nikt tego nie ustalił?
Typowy scenariusz Dnia Dyni w przedszkolu może wyglądać mniej więcej tak: pomarańczowe stroje, dynie przyniesione z domu, kolorowanki z konturem dyni, ciasto na podwieczorek. To wszystko jest bardzo sympatyczne i nikomu nie szkodzi. Szkoda jednak, by dzieci spędzały ten dzień głównie z obrazkami dyni, zamiast z prawdziwym owocem.
Tymczasem prawdziwa dynia to dla przedszkolaka znakomity materiał badawczy. Ma wagę, którą sprawdzicie na wadze łazienkowej, i obwód, który zmierzycie sznurkiem. Ma twardą skórkę, śliski miąższ, lepkie pestki i zapach, którego nie odda żadna karta pracy. Przede wszystkim jednak wywołuje liczne pytania. Czy dynia pływa? Ile ma pestek? Czy większa dynia ma ich więcej? I tak dalej…
W pedagogice takie podejście jest bliskie metodzie projektów: wybieramy jeden temat, wokół którego dzieci przez kilka dni badają, liczą, budują, rozmawiają i tworzą. Dynia nadaje się do tego wyjątkowo dobrze, bo może być pretekstem, by połączyć przyrodę, geografię, matematykę, sztukę, język, muzykę i kuchnię. Poza tym mało który temat projektu można na koniec zjeść. Przy okazji można realizować cele podstawy programowej wychowania przedszkolnego, m.in. rozwijać umiejętność klasyfikowania przedmiotów i przeliczania elementów zbiorów. Dynia i jej pestki pozwalają ćwiczyć to w działaniu, bez kart pracy.
Jest jeszcze jedna rzecz, której uczy dynia, choć rzadko trafia do scenariuszy: cierpliwość. Pestkę wysiewa się wiosną, owoc zbiera jesienią, a hodowcy rekordowych dyń próbują latami. O braciach, którzy przez pół wieku dążyli do rekordu świata, i o ich najnowszych osiągnięciach przeczytasz za chwilę. To dobry punkt wyjścia do rozmowy z dziećmi o tym, że rzeczy robione pierwszy raz rzadko wychodzą od razu – i że to jest w porządku.
Dynia na poważnie – nauka, historia i sztuka
Dynia wygląda na prosty temat, dopóki nie zacznie się w nim grzebać. Wtedy okazuje się, że ma za sobą około 10 000 lat historii uprawy, imponujące rekordy masy i całkiem poważny dorobek artystyczny.
Owoc, jagoda i duża rodzina
Zacznijmy od pytania na rozgrzewkę: czy dynia to owoc, czy warzywo? Zasadniczo: i jedno, i drugie – ale w dwóch różnych znaczeniach.
Botanicy odpowiadają bez wahania: owoc, bo powstaje z kwiatu i ma w środku nasiona. A dokładniej: jej owoc jest szczególnym rodzajem jagody, zwanym pepo. Brytyjskie Królewskie Ogrody Botaniczne w Kew wyjaśniają, że człon pepo w łacińskiej nazwie Cucurbita pepo oznacza właśnie specyficzny rodzaj jagody z twardą skórką.
Warzywo to jednak kategoria użytkowa, a nie ścisła kategoria botaniczna. A zatem w kuchni i w sklepie dynia jest traktowana jak warzywo, a Niemcy mają na takie przypadki słowo: Fruchtgemüse, czyli „owocowarzywo”.
Sporą niespodzianką jest rodzina dyni. Cukinia, patison, kabaczek, dynia makaronowa, wiele dyń ozdobnych i większość dyń, z których robi się lampiony, należą do jednego gatunku – dyni zwyczajnej (Cucurbita pepo). Wyglądają inaczej, bo ludzie przez tysiące lat wybierali do dalszej uprawy okazy z innymi cechami. Za to olbrzymie dynie z konkursów i popularna Hokkaido to już inny gatunek, dynia olbrzymia (Cucurbita maxima). Połóżcie na stole cukinię, patison i małą dynię zwyczajną i zapytajcie dzieci, które z nich należą do tego samego gatunku. Odpowiedź „wszystkie” rzadko pada od razu!
10 000 lat w drodze
Najstarsze ślady uprawnej dyni pochodzą z jaskini Guilá Naquitz w meksykańskim stanie Oaxaca. Amerykański archeolog Bruce D. Smith wykazał, że znalezione tam nasiona, szypułki i fragmenty skórki dyni zwyczajnej pochodzą sprzed około 8000–10 000 lat (wyniki opublikował w 1997 roku w „Science”). Dynię uprawiano tam wcześniej niż kukurydzę i fasolę, z którymi później dzieliła pola.
Owoce dzikich przodków uprawnych dyń były zwykle niewielkie i gorzkie. Zespół naukowców, który w 2015 roku opisał ich historię na łamach „PNAS”, uważa, że ich nasiona mogły roznosić wielkie ssaki epoki lodowcowej, takie jak mastodonty (wymarli krewni słoni). Wraz z wymieraniem tych zwierząt dynie mogły utracić ważnych roznosicieli nasion; ludzie zaczęli tymczasem wybierać i uprawiać rośliny o pożądanych cechach. To hipoteza, ale opowieść o dyni, która straciła mastodonta i znalazła człowieka, brzmi jak gotowy scenariusz dla przedszkolnego teatrzyku!
Dynie z rodzaju Cucurbita dotarły do Europy z obu Ameryk po wyprawach Kolumba, a ich uprawa upowszechniła się w XVI wieku. Na ziemiach polskich wspomina się o niej m.in. w „Zielniku” Szymona Syreniusza z 1613 roku. Wykorzystywano ją w kuchni i w dawnych praktykach leczniczych. Dawne regionalne nazwy to bania (Śląsk, Kujawy) czy korbol (Wielkopolska). Dziś Polska jest dyniowym potentatem: według danych KOWR w 2025 roku zebraliśmy około 436 tysięcy ton dyni, czyli 35% wszystkich zbiorów w Unii Europejskiej. Dziesięć lat wcześniej było to zaledwie 47 tysięcy ton.
Rekordy, czyli dynia ważąca tyle co samochód
10 października 2026 roku Ron Wallace ze Stanów Zjednoczonych ustanowił rekord świata wagi dyni: 1431,5 kg. Tydzień wcześniej rekord ustanowił Ian Paton z Lymington w południowej Anglii – jego dynia „Bagheera” ważyła 1295,8 kg. Rok wcześniej Ian i jego brat bliźniak Stuart ustanowili poprzedni rekord: ich „Muggle” ważyła 1278,8 kg i miała 649,8 cm obwodu. Choć ten rekord masy został już pobity, „Muggle” nadal pozostaje rekordzistką świata pod względem obwodu. Bracia uprawiali gigantyczne dynie przez ponad pół wieku – zaczęli jako nastolatkowie.
Dla porównania: dynia, którą Kanadyjczyk William Warnock pokazał w 1893 roku na Wystawie Światowej w Chicago, ważyła „tylko” około 166 kg. Kilka lat później Warnock sam pobił ten wynik, a jego rekord z 1904 roku – około 183 kg – przetrwał ponad 70 lat. Dziś rekordy padają znacznie częściej!
Aktualny rekord Polski wagi dyni wynosi 918 kg. Dynię nazwaną „Renia” wyhodowali Krzysztof i Tomasz Olejniczakowie z Wielkopolski, a zważono ją w 2026 roku na Bania Fest w Krapkowicach. W szczycie sezonu dynia-gigant potrafi przyrastać nawet o kilkadziesiąt kilogramów na dobę. Hodowcy rekordowych dyń podlewają całe rośliny, zużywając w upały nawet kilkaset litrów dziennie.
Kopciuszek, rzepa i latte bez dyni
Najsłynniejsza dynia literatury pojawiła się w 1697 roku. Charles Perrault wydał wtedy w Paryżu zbiór baśni, a w nim „Kopciuszka” – baśń, w której wróżka chrzestna dotknięciem różdżki zamienia dynię w złoconą karetę. Opowieść o dziewczynie poniewieranej przez macochę jest dużo starsza, ale wróżka chrzestna, dyniowa kareta, magiczna granica północy i szklany pantofelek to charakterystyczne elementy wersji Perraulta. U braci Grimm karety z dyni nie ma wcale!
Halloweenowe lampiony też zaczynały karierę bez dyni. W Irlandii i Szkocji strugano straszne twarze w rzepie, brukwi i ziemniakach. Wycinane w nich twarze miały odstraszać złe duchy. Jedna z irlandzkich legend opowiada o Skąpym Jacku, który przechytrzył diabła i po śmierci błąkał się po świecie z żarzącym się węgielkiem w wydrążonej rzepie. Wraz z emigrantami z Wysp Brytyjskich zwyczaj trafił do Ameryki, gdzie zaczęto wykorzystywać powszechnie dostępne dynie – większe i łatwiejsze do rzeźbienia niż rzepa.
Najnowszy rozdział kulturowej historii dyni pisze się w kawiarniach. Pumpkin spice latte wprowadził na rynek Starbucks – jesienią 2003 roku. Przedstawiciel firmy nazwał później dyniową kawę najpopularniejszym sezonowym napojem w historii firmy. Przez pierwsze dwanaście lat w latte o smaku dyni… nie było jednak dyni! Smak dawały przyprawy do ciasta dyniowego: cynamon, imbir, gałka muszkatołowa i goździki. Prawdziwe puree trafiło do przepisu dopiero w 2015 roku. To dobry materiał na rozmowę o tym, że nazwa nie zawsze mówi całą prawdę (i na żart na zebraniu z rodzicami).
Dynia w sztuce: od Arcimbolda do Kusamy
W 1573 roku Giuseppe Arcimboldo namalował kolejną wersję „Jesieni” – portret mężczyzny złożony z owoców i warzyw. Wśród elementów twarzy i nakrycia głowy można dostrzec winogrona, gruszki i dynię. Obraz z 1573 roku, należący do kolekcji Luwru, jest obecnie wystawiany w muzeum Louvre-Lens. Dzieci mogą szukać na niej znajomych owoców i warzyw niczym w wyszukiwance.
Około 1602 roku hiszpański malarz Juan Sánchez Cotán ustawił – na swoim płótnie – w kamiennym oknie pigwę, kapustę, melona i ogórek. Dwa ostatnie to bliscy krewni dyni z rodziny dyniowatych (ogórek to dyniowaty, serio!), a cała kompozycja należy do najsłynniejszych martwych natur hiszpańskiego malarstwa. Dobry punkt wyjścia, zanim dzieci same ustawią i namalują martwą naturę z dynią.
Dyniową gwiazdą sztuki współczesnej jest jednak Yayoi Kusama, o której pisaliśmy przy okazji Dnia Kropki. Japońska artystka pokryła kropkami płótna, rzeźby i całe pokoje, a dynię uczyniła jednym ze swoich znaków rozpoznawczych. W 1994 roku na skraju starego pomostu na wyspie Naoshima stanęła jej żółta dynia w czarne kropki, wysoka na około 2 metry. 9 sierpnia 2021 roku tajfun zmył ją do morza i rozbił na trzy części. Ponad rok później, 4 października 2022 roku, w tym samym miejscu stanęła nowa – z powłoką grubszą o 10% i hakiem ułatwiającym przeniesienie rzeźby w bezpieczne miejsce przed kolejną burzą. Malując z dziećmi dynie w kropki, możecie spokojnie powiedzieć, że pracujecie w nurcie sztuki współczesnej.
Po co przedszkolakom to wszystko? Dziecko, które przekroiło dynię, policzyło jej pestki i odnalazło ją na obrazie sprzed 450 lat, wie o niej więcej niż to, że jest okrągła i pomarańczowa. Wie też coś ważniejszego: że zwykła rzecz z parapetu czy sklepowej półki może mieć długą i ciekawą historię.
Zabawy na Dzień Dyni w przedszkolu – pomysły na cały tydzień
Zamiast jednego Dnia Dyni z kolorowanką proponujemy Festiwal Dyni, czyli tydzień, w którym dynia jest punktem wyjścia do zajęć z przyrody, geografii, matematyki, sztuki, języka, ruchu i kuchni. Pełny scenariusz znajdziesz niżej – wybierzcie z niego tyle, ile udźwigną Wasza grupa, sala i budżet na dynie.
Dynia najpierw przeprawia się na mapie przez Atlantyk, potem zostaje przekrojona, obwąchana i rozebrana na części pierwsze. Dalej robi za liczydło, ciężarek na wadze czy pionek w kółku i krzyżyku rozgrywanym na dywanie. Pozuje do martwej natury, użycza twarzy kubistycznym postaciom w teatrzyku z kartonu, przekonuje dzieci, że „pomarańczowy” to dziesiątki odcieni, a na koniec trafia do garnka. Tydzień zamyka Stragan Niezwykłości, na którym dzieci sprzedają rodzicom wymyślone przez siebie odmiany dyni – za walutę, której zawsze brakuje, czyli wspólny czas.
Zabawy ruchowe na Dzień Dyni
Solidna dynia jest dość ciężka i raczej nieporęczna – i bardzo dobrze! Dzięki temu zabawy ruchowe z dynią w przedszkolu ćwiczą równowagę i czucie własnego ciała. W scenariuszu dynia jeździ windą na poddasze domku z taśmy, pokonuje tor przeszkód w ramionach przedszkolaka i robi za słupek w slalomie. Podpowiadamy też, jak dobrać jej wagę do wieku dzieci.
Zabawy muzyczne na Dzień Dyni
Festiwal ma swój hymn: piosenkę o restauracji „DYNIA”, w której dyniowe jest wszystko, łącznie z latte (dodanie prawdziwej dyni do popularnego napoju to, jak już wiemy, osiągnięcie dość świeże). Pełna aranżacja czeka w aplikacji pomelody, a w scenariuszu – zabawy do piosenki, rytmiczny wiersz o tym, jak rośnie dynia, i ruchowa ilustracja „Bydła” Modesta Musorgskiego.
Karty pracy na Dzień Dyni
Do scenariusza dołączyliśmy karty pracy: do dopasowywania i liczenia pestek, układania słowa DYNIA, porządkowania etapów wzrostu dyni i botanicznego rysowania.
Scenariusz zajęć na Dzień Dyni do pobrania
Szczegółowe opisy tych pomysłów – i wielu innych – znajdziesz w naszym materiale „Dzień Dyni. Przewodnik, który inspiruje” (35 stron: scenariusz zajęć i karty pracy). To zestaw aktywności dla żłobków, przedszkoli i klas I–III, rozpisanych na trzy grupy wiekowe: 2–3, 4–5 oraz 6–9 lat. Przy każdej aktywności opisaliśmy kompetencje, które rozwija, a przy części – podpowiedzi, jak ją uprościć albo utrudnić. Jest w nim też tekst piosenki o restauracji „DYNIA” i komplet kart pracy.
Scenariusz Dnia Dyni zawiera w pełni bezpłatne materiały do pobrania – w zamian poprosimy Cię jedynie o zapis na nasz newsletter.

Plik otworzy się po wysłaniu formularza. Polityka prywatności.
Dzień Dyni – dekoracja czy temat na cały tydzień?
Dzień Dyni może być kolejną datą w przedszkolnym kalendarzu z klasycznym anturażem: pomarańczowe ubrania, dynia na parapecie, ciasto, grupowe zdjęcie. Ma do tego pełne prawo, w końcu nikt nie przydzielił mu żadnej misji.
Może też stać się tygodniowym festiwalem, w czasie którego dzieci odkrywają, że:
- dynia jest owocem i warzywem jednocześnie,
- ma licznych krewnych w lodówce (chociażby ogórka!),
- dotarła do Europy z obu Ameryk.
Dynia z Naoshimy podsuwa jeszcze jedną myśl: czasem coś, nad czym pracowaliśmy, porywa tajfun. Wtedy robi się to jeszcze raz – tylko z grubszą powłoką i hakiem na następną burzę.
A jeśli któreś dziecko zapyta, czy też może wyhodować dynię ważącą ponad tonę, odpowiedź brzmi: może spróbować! Przecież bracia Paton zaczynali jako nastolatkowie. Potrzeba odpowiednich nasion, warunków, mnóstwa pracy i cierpliwości – pięćdziesiąt lat nie jest obowiązkowe!
Dobre rzeczy warto odkrywać razem.
← Wróć do wszystkich artykułów



